Porażka.

Ostatni wypad do teatru to była mała klęska.
Tym razem dwa tytuły w jeden wieczór.

Pierwszy – „Drugi pokój” z flegmatyczną Sitek i beznadziejnie dramatycznym Barwińskim. Grali młode małżeństwo, które zamieszkało ze staruszką licząc na jej szybką śmierć. Zależało im na mieszkaniu i cały czas zastanawiali się jak długo właścicielka lokalu jeszcze pożyje. W końcu babina umiera a oni jakby nie potrafią funkcjonować w obliczu nowej sytuacji. Nudne to było, fatalne. Ziewałam i myślałam o tym co się dzieje w domu, że nie zdążę na kąpiel Kasi i że żałuję. Ucieszyłam się gdy spektakl dobiegł końca.
Drugi – „Kibice” postawił mnie trochę na nogi. Mędrzak i Morawski byli energiczni, wyraźni i zaangażowani. Wcielali się w postaci kibiców piłki nożnej, których życie krąży wciąż wokół tematu sportu. Każda rozmowa, spotkanie, problem ma finał w piłce nożnej. Nawet uśmiech prezenterki pogody wygląda według nich jak spektakularna akcja na boisku. Obaj koledzy (muzycy jak się okazuje) żyją rozgrywkami. Dyskutują, kłócą się, wymieniają uwagami. Fragment w którym są niby na stadionie i oglądają mecz, wywołał u mnie łzy. Chichrałam jak głupia. I nie tylko ja.
Dobrze, że to były dwa krótkie przedstawienia. Gdybym obejrzała tylko pierwsze, byłabym załamana. Drugi spektakl uśmierzył ból rozczarowania. 😉

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *