18-tka Marty

to była dla nas nie lada gratka. Dwa zasiedziałe pryki po trzydziestce (żeby nie napisać przed czterdziestką) miały okazję trochę poszaleć. Marta to chrześnica Maćka – wyjątkowo sympatyczna, skromna, roześmiana i śliczna dziewczyna z podwłocławskiej wsi.
Impreza odbyła się w restauracji „Malinowa”. Cóż to był za lokal! Boazeria, girlandy z kwiatami, różowe balony i srebrna kula pod sufitem! Wcześniejsze pochwały wyglądu i wystroju „nieco” rozjechały się z naszymi wyobrażeniami, ale nic to. 😉
Marta bezpretensjonalna jak zwykle. Czarna bluzeczka z małym dekoltem, krótka spódniczka ze srebrną nitką, kozaczki, rozpuszczone, długie włosy i śladowy makijaż. Plus podstawowa ozdoba – promienny uśmiech.
Po zaspokojeniu głodu (impreza rozpoczęła się o 15-tej) ruszyliśmy w tany. Tzn. Maciek wyciągnął do tańca Martę, a potem mnie. Świetnie się nam tańczyło gdy parkiet był tylko dla nas. Adaś nas obstrykał, a nawet nakręcił kilka filmików, po obejrzeniu których doszliśmy do wniosku, że jesteśmy rewelacyjni. Hehe 😉 W bluzce Ani czułam się całkiem atrakcyjnie, a kwiat na szyi, którym dopełniłam całości, dodawał mi nieco pikanterii. Po nas, do tańca ruszyli inni.
Niektórzy się bawili, inni obserwowali. Babcia Maćka – najstarsza uczestniczka imprezy – coraz bardziej zapada się w sobie. Jakby nieobecna, mniejsza i mniej kontaktowa. Ciocia Halina jak zwykle wchodziła na tematy polityczne, obarczając Maćka swoimi mało popularnymi opiniami. Jacek waży jakieś 130 kg. Pasuje do córki wujka Bolka, która mimo 18 lat, wygląda jak matka solenizantki. Małgorzata i Basia to już nie dziewczyny a kobiety o niespodziewanych gabarytach. Adam (nie mój) sobie popił co finalnie poskutkowało zaśnięciem na stole. W trakcie imprezy obluzgał Małgośkę, która śmiała rzucić mu tekst typu „znalazłbyś sobie żonę i pociupciał trochę, a od razy zrobiłoby ci się lepiej”. Piotrek nareszcie wstawił jedynkę. Sąsiadów wujka Ryśka nie znałam, ale ich gwara bardzo mi się podobała. Grzegorz to wieloryb, Ulka nadęta paniusia, Paweł jest bardzo przystojny, Nikola słodka, a Renata ma niezbyt twarzową fryzurę. Tort był smaczny, a zbiorowe zdjęcia za pustym stołem niekoniecznie kompozycyjnie trafione 😉 Kasia, którą przywieźliśmy ok. 18-tej bawiła się zaskakująco dobrze. Nie boczyła się, a muzyka wyzwoliła w niej ochotę do zabawy. Krążyła po sali nie zwracając uwagi na tańczących. Adaś pełnił funkcję fotografa, która mu chyba bardzo odpowiadała. Nie musiał tańczyć ani rozmawiać z ciotkami, babciami i całą resztą. Po powrocie do domu usłyszałam z jego ust – „nareszcie” – potem założył dres, legł na kanapie i odetchnął. ;))
Fajnie było. Naprawdę lubię Maćka rodzinę i bardzo swobodnie się wśród nich czuję. Serio.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na 18-tka Marty

  1. sarahh pisze:

    fajna impreza jednym slowem.
    swojska mozna powiedziec. czlowiek czuje sie wtedy wyluzwany.

  2. soleil pisze:

    Ewa! A zdjęcia??? ;))

  3. MG pisze:

    niemal jak wesele co? fajnie trafić do rodziny którą się lubi, ja też lubię rodzinę TG.

  4. be pisze:

    dawaj fotki;) na @

  5. adewma pisze:

    sarahh: owszem, wyluzowałam

    soleil, be: postaram się abyście były zadowolone ;P

    MG: tak, też mi się z weselem kojarzyło 😉

  6. Fafkulec pisze:

    Wielce urokliwy opis…
    Nie masz jakichs chociażby sladowych obaw,że ktos z opisywanych mniej pozytywnie to przeczyta?… 😛

  7. adewma pisze:

    fafkulec: śladowe…bardzo śladowe obawy 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *