Czasem

opóźnianie decyzji, zwlekanie z działaniem, odkładanie na później, może okazać się idealnym rozwiązaniem. Też w pracy. Zdarzają się maile wymagające natychmiastowego ruchu, rozesłania informacji w celu zapoznania i wysłuchania opinii osób zainteresowanych. Ale pośpiech nie zawsze wychodzi na dobre. I tak na przykład dostałam dane o nowych zleceniach, do których powinnam otworzyć kolejne. Odłożyłam na bok, bo jakoś tak 😉 A tu bach, po paru dniach, w momencie gdy miałam się za to zabrać, komunikat – wstrzymać, będzie zmiana. Moja opieszałość się opłaciła. Nie pierwszy raz. 😉
Albo w domu. Kasia bawiła się moim portfelem – skarbnicą ciekawostek. Dokumenty, karty, zdjęcia, wycinki, notatki, wizytówki – upchnięte. Wyciągała, przekładała, przeglądała. Po jakimś czasie Maciek pozbierał to wszystko i oddał mi z prośbą abym schowała. W trakcie układania w przegródkach zauważyłam, że sporo mi brakuje, ale jakoś tak niespecjalnie zainteresowałam się czego nie ma. Po kilku dniach, przez przypadek, zaginając dywan, Maciek znalazł moje prawo jazdy, kartę, zdjęcia. I nie mógł zrozumieć jak można być tak niedbałym. No można. Ikar – to jedno z określeń jakie często wobec mnie używa. 😉
Ale wracając do meritum sprawy – dobrze się stało, że nie szukałam. Samo się znalazło. 😉

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na Czasem

  1. missja pisze:

    no ba, a ile nerwów oszczędziłaś przez to 🙂

  2. Fafkulec pisze:

    Zazdroszczę takiego podejścia.
    ja bym juz 5 razy wpadła w histerię, 10 razy dostała zawału, a po drodze wykończyła się psychicznie. (I swoje najbliższe otoczenie również.)

  3. MG pisze:

    dobra jesteś! 🙂 moja teściowa szukała ostatnio zacięcie dowodu rejestracyjnego i w końcu wyrwawszy sobie ostatni włos z głowy znalazła go w koszu na śmieci pod reklamówką z obierkami po ziemniorach :)))

  4. adewma pisze:

    missja: moich i jego 😉

    fafkulec: po 10 zawałach to cienko cię widzę 😉

    MG: ile ja rzeczy bezwiednie wyrzuciłam…mogę tylko gdybać 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *