Pod skórą

Wrzuciłam sobie tę „Kropkę nad Ypsylonem” (zasugerowaną jako wartą przeczytania, a braki mam poważne w tej dziedzinie) w google i miałam okazję przetrawić (a nie poszło gładko, bo to raczej outsider co zresztą treścią i formą udowadnia) Długiiiiii, ciężki jak dla mnie wiersz, zakręcony, a ile słów! Pewnie mogłabym go przetwarzać i rozkładać na czynniki pierwsze przez kilka dni. I jeszcze byłoby mało. 😉 Jestem ciekawa ile zajęło Stachurze napisanie tego…eee…dzieła? Ja lubię słowa, ale taka zabawa nimi to mnie wręcz szokuje. Niedościgniony. Można się zachłysnąć ciągiem jego myśli. Umieszczę go sobie obok słownika synonimów. 😉 Czy Stachura korzystał z jakiś pomocy? Wierzę, że nie. 😉 Bo myśli mogą tak bulgotać. Na pewno. Pewnie większości bulgoczą tylko ubrać je potem w słowa, to dopiero umiejętność! Mam czasem takie dni, że chciałabym mówić, artykułować, opowiadać o tym co przeczytałam, zobaczyłam, poczułam (nawet że mi ktoś śmierdział w autobusie i co przy tej okazji sobie myślałam ;)), ale nie zawsze mam jak. A gadanie ze sobą to średnia przyjemność. No może nie zawsze, ale potrzeba słuchacza, rozmówcy bywa silna. Motam się wtedy trochę. Wyciągam błędne wnioski na temat tego jak żyję. 😉
Głód słów. To jakieś zboczenie? Może stad te książki, których tytuły i autorów zapominam…teatr…takie trochę nasycanie się czyimiś porównaniami, opisami, zestawieniami słownymi. Jakie to fajne uczucie gdy stykam się z jakimś określeniem, przenośnią i mówię sobie – kurcze, rzeczywiście, nie można tego wyrazić lepiej…a potem – dlaczego ja na to nie wpadłam 😉
Czerpać z ludzi, sytuacji, tekstów. Bardzo lubię. Rozmowa, list, które prowokują, zmuszają do zastanowienia, grzebania w sobie…książka, która pozostawia niedosyt…wiersz, którego nie rozumiem, a inni wychwalają pod niebiosa…spektakl, który sprawia że zakochuję się w wykonawcy (na chwilę;))…film…nawet piosenka…
Słowa, słowa, słowa…

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na Pod skórą

  1. sarahh pisze:

    slowa, wazne, o ile cos znacza.
    jesli wypowiadane ot tak, czasem lepiej, zeby ich nie bylo…

  2. gabrolek pisze:

    Twoi czytelnicy pamiętają na pewno opis kobiety z autobusu na wprost Twoich stóp w sandałkach 🙂

  3. szkrabi pisze:

    Też często mam za duzo słow, którymi nie mam się z kim podzielić. Chyba wrócę do pisania dziennika.

  4. adewma pisze:

    Sarahh: uśmiechnij się 😉

    MG: ojej, ale ty jesteś ;P

    Szkrabi: możesz napisać do mnie…lubię listy i słowa 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *