Jimmy

to powsinoga uwięziony. Gdyby nadarzyła się okazja do ucieczki, skorzystałby niechybnie.
To widać po jego zachowaniu. Podwiesza się na poidełku i trzymając na przednich łapkach fikuśnie majta tylnymi. A jak spadnie to wyciąga pyszczek do góry i węszy, węszy…wolność czuje. Albo – gdy kolba umieszczona była pionowo – wspinał się na niej pod samo obrzeże akwarium i niuchał przez szparę
Teraz nie ma raczej szans na ucieczkę, ale niedawno jeszcze raz mu się udało.
Zadzwoniła do mnie rano mama z informacją, że Jimmiego nie ma. Obmacała kopiec wiórków, ale po chomiku nie było śladu. Szukała, zaglądała to i ówdzie, ale nic. Nawet dźwięku żadnego nie wydawał skubany. Zaszył się gdzieś i czekał. Po pracy szukaliśmy intensywnie. Zaakceptowałam nawet wersję, że wyszedł na korytarz blokowy przez uchylone drzwi. Że uciekł od nas po prostu. Że nie zważając na chłód, koty i inne niebezpieczeństwa postanowił skosztować wolności. Wyszedł naprzeciw przygodzie itd. I choć ta wersja wydawała się mało prawdopodobna, machnęliśmy ręką, zaprzestaliśmy poszukiwań. Ok. 23-ej, Adaś wpadł do naszego pokoju z informacją że coś skrobie. Nic takiego nie słyszałam. Zlekceważyliśmy. Adaś stwierdził, że nie będzie spał w pokoju ze szczurem biegającym po podłodze, ale jakoś przekonaliśmy go, że się przesłyszał (no, fakt, nie chciało się nam szukać). Po jakimś czasie znowu przyszedł. Tym razem i Maciek usłyszał skrobanie – za grubymi encyklopediami ustawionymi na półce, tuż nad podłogą. Nie mam pojęcia, jak Jimmy tam wlazł. Od tyłu jest ścianka bez dziury. Najpierw spadł ze swoje półki – to logiczne, a potem musiał zawiesić się na szafce, która ma nóżki, wciągnąć i wcisnąć między ściśle przylegające do siebie tomiska??? Niemożliwe. Odsunęliśmy książki (lekko nadgryzione zapewne żadnym wiedzy chomikiem), nadstawiliśmy akwarium, a Jimmy bez pośpiechu wszedł do środka. I od razu przyssał się do poidełka.
Już dwukrotnie przeżył upadek z dużej wysokości. Chyba mu się spodobało po pierwszym razie, stąd kolejna próba. A może to chomik latający? Jakaś rzadka odmiana. Już widzę jak kołuje pod sufitem pod naszą nieobecność ….

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na Jimmy

  1. skaf_ pisze:

    w ameryce mówią na takich batmany:)

  2. missja pisze:

    „przyssał się do poidełka” hahahahhah 🙂

  3. adewma pisze:

    skaf: a tam gdzie byłaś ostatnio?

    missja: prawda, że działa na wyobraznie? 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *