Świetny był

ten poniedziałkowy Kandyd. Za jedyne 5 zł !
Na scenie przewijało się 8 osób, cały czas był ruch, zmiany następowały płynnie. Duża dynamika przedstawienia, sporo muzyki, śpiewów grupowych. Mężczyźni mieli świetne, mocno postawione głosy. Aż huczało. Znowu byłam mile zaskoczona, a tak dzieje się często wtedy, gdy kompletnie nie mam ochoty iść. Spektakl przygotował „Baj Pomorski” z Torunia, nie znałam żadnego z aktorów i może dlatego bawiłam się przednio – niczego nie oczekiwałam.
Może znacie historię Kandyda i bogactwo zdarzeń jakie jej towarzyszą. Ja dopiero ją poznałam. Gdzie ten Kandyd nie był, czego nie doświadczył, kogo nie poznał! Długo by opowiadać. Aktorzy musieli się nieźle napracować, żeby temu wszystkiemu sprostać. Grali po kilka osób. Tylko Kandyd był Kandydem non stop. Udawali las, wodę w morzu, trzęsienie ziemi przy pomocy prostych środków. Działo się. Dużo się śmiałam. Takie ironiczne, ciekawe przedstawienie o wierze w dobro, w optymizm mimo wszystko. Bardzo podobał mi się aktor grający Panglossa (potem też eunucha, jezuitę, sługę…). Wysooooki, chudy, nieco niekształtny, z długą, łabędzią szyją…hehe…ale te głos i możliwości aktorskie całkiem przekonujące. W ogóle było super.

Kilka tygodni wcześniej byłam na „Stefci Ćwiek w szponach życia” z Krukówką w roli tytułowej, ale…no właśnie, zawiodłam się. I jakoś nie chciało mi się tej przygody z teatrem opisywać. Ale/ponieważ mam duszę kronikarza….
Pani Krystyna Janda, które reżyserowała spektakl, tak ciepło się o nim wypowiada na swojej stronie. Mówi o tym jak bardzo odbiorcom podoba się to przedstawienie, ile radości dostarcza. Może ja jakaś dziwna jestem. Ziewałam. Sprzyjały temu krótkie przerwy miedzy scenkami, w trakcie których gaszono światła, a lektor odczytywał porady dla gospodyń domowych. Krukówka blada nie tylko cieleśnie. Ciągle „oj” – taka rola pewnie (samotna, zagubiona maszynistka nieporadnie poszukująca miłości). Za to Merle była zabawna w roli gderliwej ciotki, a jak Piela pokazał brzuch to wymiękłam. 😉 No i finalnie Stefcia znalazła właściwego mężczyznę na kursie języka angielskiego.
Zawsze wiedziałam, że nauka języka obcego się opłaca.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na Świetny był

  1. missja pisze:

    podziwiam szczerze Twój zapał do teatru.

  2. adewma pisze:

    missja: 😉

  3. Magosia pisze:

    ja tez tam byłam i widziałam. Teatr u nas jeden i to raz w mieśiącu .ale zawzse warto byc

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *