W niedzielny,

późny ranek wchodzę do pokoju Adasia, kładę się obok niego i przymykam oczy (my już dawno po śniadaniu, którego porę wmusza Kasia, on nadal wyleguje się w ciepłym łóżku).
I tak sobie leżę, pełna matczynych uczuć względem niego.
Nagle słyszę jak nie otwierając oczu mówi:
– Twarożek?
– Yhy
– Ze szczypiorkiem?
– Nie, z cebulą
– O!
– No dobra, postaram się nie odzywać – dodaję odsuwając głowę od jego głowy.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na W niedzielny,

  1. domek-z-kart pisze:

    oj 🙂

  2. pepegi pisze:

    :-))
    też czasem się waham, czy ojcowskim chuchem godzi się dziecinę omiatać 😉

  3. skaf_ pisze:

    mógł być z czosnkiem:))))

  4. Ryan pisze:

    Kubulku,ząbki wyszczotkuj…po zapachu Cię poznają;-))

  5. soleil pisze:

    Niedzielny poranek.
    – Mamaaaa! Ratunku!!! Od tej waszej cebuli to nawet poduszka mi śmierdzi!!!

  6. adewma pisze:

    domek: oj 🙂

    pepegi: twoje to ci jeszcze nic nie powie

    skaf: wolałabyś? 😉

    Ryan: przejdę ulicą a syn powie – o, mama tu była?

    soleil: o, jak miło, bratnia dusza ;P

  7. skaf_ pisze:

    jeśli już byś przytulała się do mnie w niedzielny poranek to co mi tak czosnek:))))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *