Drugi dzień rekolekcji,

których podstawową zaletą(*) jest fakt, że nie trzeba chodzić do szkoły. Rano zbiórka, wspólne wyjście do kościoła, msza i do domu. A potem luz blues. Pogoda sprzyja zabawom na dworze, co w przypadku Adasia oznacza spędzanie wolnych od nauki godzin, na boisku. Po powrocie z pracy wczoraj, zastałam w jego pokoju totalny bałagan. Nie miał przecież czasu na pościelenie łóżka czy powieszenie kurtki na wieszak w szafie. Czy dziś, po moich uwagach, będzie inaczej? Jakoś wątpię.
Pytałam czy wszyscy dopisali, czy nie zmarzł we kościele, no i oczywiście o czym mówił ksiądz. Największy problem miał z konkretami dotyczącymi treści kazania.
– hmm….nooo….o Bogu coś – odpowiedział po namyśle (*)

Dziś spowiedź. W trakcie wczorajszego, popołudniowego spaceru (poszedł z nami!…ee…bo na karuzelę szliśmy) rozmyślał głośno jakie grzechy popełnił.
– Nie chodziłeś do kościoła – podpowiedziałam
– No tak
– I nie słuchałeś swojej kochanej mamusi
– Wiedziałem! Wiedziałem, że to powiesz!

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na Drugi dzień rekolekcji,

  1. sarahh pisze:

    swiadomosc grzechu przychodzi z wiekiem…

  2. waiting pisze:

    ach te grzeszki wieku nastoletniego;)

  3. Milo pisze:

    To i tak dobrze, ze ten ksiądz o Bogu prawił, a nie o polityce.
    ;-D

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *