Odwlekana

wizyta u dentysty (kolejne trzy już umówione – proszę wstrzymać się z komentarzami) zaowocowała nie tylko subtelnym wypełnieniem trójki, ale również ciekawymi informacjami na temat problemów z dorastającymi córkami. Bo dentystka ma je dwie, a ja mam nastolatka w domu. Póki mogłam mówić to wspominałam coś na temat jego zachowania, a potem ona, w trakcie penetracji mojej paszczy, zrewanżowała się swoimi doświadczeniami.
Ho ho, a miała o czym opowiadać.
Starsza była przez jakiś czas w depresji co zaowocowało wsparciem psychologa. Czuła się gorsza, niedouczona, nie radziła sobie w szkole. To podobno jakiś przerost ambicji, za duże wymagania wobec siebie. Młodsza sięgnęła po ostrzejsze środki. Podcięła sobie żyły. Płytko na tyle, że nie ma śladów – chciała sprawdzić jak to jest. Była wybuchowa szczególnie w starciach z ojcem. W jedno z takich zajść musiała ingerować matka – mogło zakończyć się pobiciem. Kto wie czy tak nie było, skoro córka ma uraz do ojca. Ale nie dopytywałam, przyjęłam przedstawioną wersję zdarzeń.
Teraz jest już OK., zapewniła dentystka. Dziewczyny wyciszyły się, coś zrozumiały, przełknęły (rodzice chyba też) kontakt (przynajmniej z matką) mają dobry. Przetrwali ten zły czas.

No. To ja poproszę bez depresji i sznytów.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na Odwlekana

  1. missja pisze:

    Ewa, w takie depresje bardzo często wpadają dzieci, które nie mają dobrego kontaktu z rodzicami.

    Mi się wydaje, z tego co piszesz, że masz znakomity.

  2. pepegi pisze:

    hmm mam nadzieję, że moje osobiste powątpiewanie w sens czegokolwiek nie przeszkodzi memu synowi być szczęśliwym człowiekiem.

  3. soleil pisze:

    I ja, ja też! A kiedy się kończy ten ryzykowny okres?

  4. skaf_ pisze:

    to ja też sobie daruję,może w innym wcieleniu

  5. MG pisze:

    ja bym nie miała odwagi podciąć sobie żył, bo tchórz jestem 🙂

  6. waiting pisze:

    ja byłam wzorowym, grzecznym nastolatkiem, kilka awantur, ale zero buntu takiego BUNTU i wiesz co? żałuję troszkę;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *