Z

kilkudniowej kursokonferencji w Ustce przywiózł mi Maciek naszyjnik. Nie jakiś zwyczajny, z bursztynów czy drogich kamieni ;), nie. To naszyjnik który sam wykonał.
Z deseczek wygładzonych przez wodę morską.
Zrobił w deseczkach dziurki i nawlókł na rzemyk.
Słodki jest czy coś zbroił? ;)))

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na Z

  1. -dea-.eblog.pl pisze:

    oj nie chcij wiedziec 😛

  2. skaf_ pisze:

    z deseczek?
    to może takie mini koło ratunkowe jest i szykuje ci niespodziankę,jakiś rejsik czy coś:D

  3. adewma pisze:

    dea: nie wypytuję 😉

    skaf: cos w tym stylu oznajmil – w wakcje jedziemy do Ustki (miedzy innymi)

  4. fafkulec pisze:

    ciesz się po prostu, że rzuca deseczki do stópek, a nie kłody pod nogi 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *