Mój dzikus

To był spektakl zamykający kolejny sezon teatralny.
Taka komedia małżeńska „odstawiona” przez Justynę Sieńczyłło.
Dwugodzinne naigrywanie się z mężczyzn…i kobiet niestety. Bo niby wydaje nam się, że takie sprytne jesteśmy, a w rzeczywistości przecież naiwne i nieskomplikowane. 😉
Aktorka, angażując publiczność, przedstawiała różnicę miedzy światem męskim i kobiecym. Mężczyzna to ten który pragnie poskromić naturę, a kobieta to ta, która pragnie poskromić naturę…dzikusa. Mężczyzna to zacofany, prymitywny jaskiniowiec, a kobieta to jego treserka, która wymyślnymi gestami, sytuacjami i przede wszystkim słowami, stara się poskromić dzikość (nie każdą) i obojętność swojego „pupilka”.
Pani Justyna była świetna. Też śpiewała. Wcielając się w rolę żony, męża, teściowej, mamy, sprzątaczki, koleżanek, przedstawiła całą gamę różnorodnych zachowań i relacji. Śmiechu co niemiara, nudy ani trochę.
Cóż, dwa światy, temat rzeka, wdzięczny przedmiot żartu scenicznego.

W przerwie rozmawiam z koleżanką:
– fajne, ale trochę przerysowane dla potrzeb spektaklu, te zachowania mężczyzn wyolbrzymione, karykaturalne
– coś ty?! – ona na to – przerysowane? U mnie tak właśnie jest…

Oj, czyżby miała w domu stuprocentowego dzikusa? 😉

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

6 odpowiedzi na Mój dzikus

  1. szkrabi pisze:

    Nie trawię Justyny Sieńczyłło.

  2. orka pisze:

    Pewnie ma 🙂

  3. Magosia pisze:

    A ja urzeczona jestem talentem aktorskim Justyny S. Rozrywka super :0 Polecam

  4. ala pisze:

    nie biorąc pod uwagę tematu przedstawienia – Justyna Sieńczyłło skutecznie mnie odstrasza od sztuki

  5. adewma pisze:

    Szkrabi, Ala: też tak miałam jeśli chodzi o Sieńczylło 😉 ale spodobała mi się

    Orka: no rzesz ty cholero jedna! uparłaś się nie pisać? Jak cię dorwę… ;)))

    Magosia: eeee…..byłaś?

  6. Magosia pisze:

    >>>byłam. bywam na większości przedstawień w Naszym mieście . Nie powiem dreszcz emocji mnie ogarnia gdy czytam Pani bloga …. bo trafiłam tu przypadkiem – jeste Pani tak daleka i tak bliska zarazem… chyba sie zawezme i poczytam głębiej ,by poznac moc internetu …. a ostatnia notka no cóz tylko pozazdrościc – ja byłam na fatastycznym koncercie M>Umer gdzie w/w pan również uczestniczył.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *