Tak

Możecie mi zazdrościć. Byłam z moim guru na wyciagnięcie dłoni. Ba! Dotknęliśmy się ramionami i fragmentami naszych wątłych ciał!
Tuż przed koncertem patrzę, idzie! Niedbale, pomału, z papieroskiem w dłoni, wpatrzony w czubki swych butów. Nie zwracając uwagi na nic, z sercem bijącym jak oszalałe, podchodzę więc szybko. Za mną Maciek.
– Bo ja tak bardzo chciałabym mieć z panem zdjęcie, można? – wypalam podekscytowana jak nastolatka
– hmmm…. – on na to entuzjastycznie (promienieje, tak, na pewno, widzę szał radości w jego oczach) pochylając się moją stronę
– wie pan, ja nie mogę z ta moją żona, zazdrosny chyba będę o pana – wtrąca coś w tym stylu Maciek wyciągając aparat
– wiem, wiem… – on na to ze zrozumieniem i pewnością, że taka reakcja u żon, matek, dziewczyn, panien itd. na jego widok, to normalka
Potem ustawienie, pstryk. Dziękuję.
Chwila tylko, a mnie jeszcze przez jakiś czas trzęsły się dłonie. Nie mogłam wyszukać numeru w komórce!

DSCN4975.JPG

No bo kolejny – szesnasty – finał turnieju poezji śpiewanej był w naszym mieście. Prowadził pan Poniedzielski, a jako gość specjalny wystąpił tym razem Grzegorz Turnau.

Zaczęło się prezentacją młodych laureatów, z których, w tym roku, żaden mnie nie zachwycił. Nikt ze śpiewających specjalnie się nie wyróżnił, nie wywołał dreszczy, nie zagrał na moich najczulszych strunach. Chłopcy mało męscy, dziewczyny monotonne. Nie widziałam wszystkich uczestników konkursu, ale skoro zwycięscy tacy, to pewnie i reszta nie rewelacyjna. Ale i tak cieszy fakt, że młodzi ludzie sięgają po taką formę wyrazu. I słowa, i muzyka inne od serwowanej codziennie przez media.
Po przerwie koncert gościa. No no. Pan Turnał był świetny moim zdaniem. Śpiewał (to oczywiste) na siedząco, stojąco, kucająco, grał (to jasne), a poza tym opowiadał różne historie, zmieniał…okulary, rozbierał się (bo duszno było), grał łokciem, pupą i nogą. Występował ze swoimi muzykami. Była perkusja, gitara, saksofony, skrzypce, akordeon, klawisze. Koncert obejmował różnorodne jego i nie tylko przeboje, piosenki wspominkowe i te z najnowszej płyty. Na koniec dwa solidne bisy. Nie mogłam usiedzieć na tym balkonowym fotelu! Falowałam więc, kiwałam głową, ramionami, klaskałam, śpiewałam. To wszystko co działo się na scenie wchodziło mi uszami, oczami, nosem, ustami, rozlewało się po ciele, wprowadzając w ruch każdą cząsteczkę, drgało, rozbrzmiewało, bombardowało uśpione emocje. Czułam się młodsza, natchniona, energetyczna. Więcej, więcej chce…

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

11 odpowiedzi na Tak

  1. banan pisze:

    he he 🙂
    smutas Poniedzielski 🙂

    Turnau spoko – pozdrawiamy Ewę i Maćka.

    AiT

  2. banan pisze:

    Turnał Turnał 😉

  3. Banan pisze:

    Turnau Turnau 🙂

  4. soleil pisze:

    Proszę, jaki szczęściarz! Udało mu się zrobić zdjęcie z Ewą! :))

  5. sarahh pisze:

    mial facet szczescie 😉 trafilo mu sie!

  6. ikea pisze:

    jakoś nigdy nie miałam odwagi zapytać kogokolwiek o wspólne zdjęcie

  7. missja pisze:

    uwielbiam Poniedzielskiego a Turnała kocham miłością prawdziwą. Jego coroczne koncerty są dużym wydarzeniem w mojej rodzinie.

  8. koka. pisze:

    ah to pani z włocławka? 🙂 pozdrawiam.

  9. MG pisze:

    dalej wyglądasz jak nastolatka 🙂 nic dziwnego żeś tak mu wypaliła :)))

  10. ala pisze:

    fajna fotka, bardzo
    a On z tą fają
    a Ty w tych dżinach
    – smaczek 😉

  11. adewma pisze:

    banan: zdecyduj się w końcu 😉

    Soleil, sarahh: tylko że on o tym nie wie..o tym swoim szczęściu ;P

    Ikea: dla mnie to też nie było proste, ale w tej sytuacji…

    Misja: miło

    Koka: a pani/pan też?

    MG: no, udane to zdjęcie 😉

    Ala: pasujemy do siebie prawda??????? ;)))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *