Każdy coś w sobie ma.

Coś fajnego, co go wyróżnia, sprawia że jest na swój sposób wyjątkowy. O, np. taka Beata ma zasady, Ewa ma poczucie humoru, Wojtek potrafi ciekawie opowiadać, Ania jest wrażliwa, Kasia ładna, a Darek robi ciekawe zdjęcia.
A ja?
Ja np. mam w sobie grzyba.
Fajny jest, wytrwały, nie daje o sobie zapomnieć i zawsze ma dla mnie czas. Ale ja mam już dosyć tej przyjaźni! Nie chcę tego wyróżnienia! Żyliśmy w pozornej symbiozie od dawna, bo byłam naiwna, słaba, leniwa. Koniec! Nie mam siły na sentymenty. Zmęczyło mnie jego comiesięczne przypominanie o sobie.

Więc zaliczyłam drogiego ginekologa.
Tzn. on mnie zaliczył.
Tzn. obejrzał sobie mnie
No dobra – grzebał we mnie i wyciągnął wnioski.
Ma świetny gabinet – dwupoziomowy, a nad fotelem ginekologicznym zamocowany ekranik, na którym wyświetlają się obrazki. I jak sobie leżałam z wetkniętym wziernikiem to oglądałam sympatyczne buzie uśmiechniętych ludzi. I kolorowe kwiatki. A przy USG ma dwa monitory i nie musiałam wykręcać głowy aby podziwiać swoje żylaki w macicy! No super! Jest sterylnie, pachnąco i szumi klimatyzacja. Wręcz czułam jak mi przez wziernik wlatuje przyjemne, delikatnie chłodne powietrze. I wiruje we mnie, i drażni…STOP

Ginekolog zapoznał mnie ze strategią walki z grzybem. Ostra kuracja doustno-dopochwowa. Plus leczenie męża (założył bez pytania że to mój jedyny partner seksualny :)).
No dobrze.
Niech będzie, że to taki nasz wspólny prezent na rocznicę ślubu. Wizyta plus leki ok. 200 zł. Aleśmy poszaleli tego roku!

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

8 odpowiedzi na Każdy coś w sobie ma.

  1. be pisze:

    Nigdy nie zalowalam kasy na dobrego ginekologa.
    🙂
    Rocznica slubu? a ktora?

  2. trifle pisze:

    Ekraniki, obrazki no no 🙂 Chodzę do ginekologa średnio 3 razy w miesiącu, ale nigdy tego nie było.
    Grzyba na szczęście szybko można się pozbyć.

  3. ala pisze:

    Ewka, ciągle potrafisz mnie zaskoczyć
    na plus

  4. zb pisze:

    i co mam napisać? ja nawet na grzyby nie lubię chodzić do lasu, a tu masz! niech będzie, że niniejszym zgłaszam tylko swoją obecność 🙂

  5. zb pisze:

    …a, i w drugim zdaniu zapomniałaś napisać, że Baśka miała fajny biust!

  6. soleil pisze:

    Paskudztwa, czasem się przypałętają i naprawdę trudno je zwalczyć. Swego czasu wpakowałam się w naprawdę niezłe kłopoty przez …….. papier toaletowy Regina. Dlaczego? Bo nasączony jest ekstraktem z rumianku. Ale ile się nacierpiałam zanim doszłam do wniosku, że to rumianek!!! Nie wiem w czym rzecz, ale później z kilkoma kobitkami poruszyłam temat tego papieru i okazało się !!! że niektóre z nich doszły już do takich samych wniosków, bo się podobnie wycierpiały, inne właśnie przechodziły to samo i skojarzyły, że używają tego papieru. Ja tam nic nie mam do samego papieru, bo i ładny, i mięciutki (jak kaczuszka), ale dla wrażliwców rumiankowych ZABRONIONY! To tyle. Wygadałam się. ;))

  7. MG pisze:

    grzyby wszak sezonowe, sezon się niedługo kończy 🙂

  8. skaf_ pisze:

    ->MG opieńki do listopada są:>

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *