Tak, wciąż się na niego wydzieram.

Wiem, nie powinnam.
Tłumaczyć, spokojnie, wyraźnie, prosić, traktować jak równorzędnego partnera. No. Chciałabym. Ale się nie da.

Tyle razy powtarzałam – nie psoć się jej (Kasi), wycofaj w odpowiednim momencie. Tłumaczę – nie chodzi o to żebyś zupełnie się od niej odizolował, ale odpuść czasem, ustąp, jesteś starszy. Nic. Jak grochem o ścianę.
A Kasia też jest cwana. Aktoreczka. Psoty Adama przerabia na gigantyczne problemy. I wtedy w domu krzyk, płacz, pisk, łzy, wycie mi w mankiet. A tak bardzo chciałabym tego uniknąć.

Więc wykazując się brakiem pedagogicznego podejścia straszę Adama szlabanem na komputer. To jedyny sposób aby go przyhamować. Na chwilę.
Ale o tym, jak on traktuje te kary niech świadczy liścik, który wczoraj napisał (po moim kolejnym – „nici z komputera”) i podał przez Kasię:
„A akurat miałem zrobić gazetkę, pani mnie bardzo prosiła. Cała tablica pusta. (czyli, że musi usiąść do komputera). Wolę kartkę, bo jak wejdę do pokoju to jeszcze karę dostanę”

I co zrobiłam? Odpisałam – OK, a Kasia zaniosła kartkę.

Śmiać się czy płakać?

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na Tak, wciąż się na niego wydzieram.

  1. trifle pisze:

    Między rodzeństwem chyba zawsze tak jest. Zwłaszcza jak jest różnica wieku. Moja siostra o pięć lat starsza też dawała mi w kość a ja histeryzowałam nieźle… 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *