„Stolik na pięć osób” (12.11.2007)

Cztery przyjaciółki. Pięć w zasadzie, tylko że o piątej dowiadujemy się z rozmów pomiędzy czterema obecnymi na scenie. To takie serdeczne koleżanki gdzie pierwsza trzeciej o drugiej, druga czwartej o pierwszej, a trzecia drugiej o czwartej. Dzwonią do siebie, zwierzają, plotkują i nie mogą umówić na wspólny lunch. Każda inna. Gospodyni domowa obarczona trójką dzieci i zdradzającym mężem (1 – Beata Kawka), bi businesswoman, która miała przelotny romans z 1, a teraz jest w ciąży z mężem 3 (Beata Chorążkiewicz), znudzona entuzjastka jogi opiekująca się niedołężną teściową (3 – Joanna Żółkowska), największa plotkara chyba, której mąż stracił pracę i zajął się sprzedażą peruk (4 – Olga Sawicka).
To taka trochę komedia, trochę dramat. Kobiety są od siebie uzależnione na pewno, ale więź pomiędzy nimi trudno nazwać prawdziwą przyjaźnią. Co prawda w momencie śmierci męża jednej z nich jednoczą się, współczują, ale szybko wracają do starych przyzwyczajeń – telefonów, plotek, obgadywania.
Szkoda, że żadna z nich nie była ciepłą, serdeczną, mądrą osobą. Bo to przykro patrzeć na kobiety tego typu.
A może ta piąta, nieobecna?
Pani Beata miała świetne, czerwone klapki…

To już trzeci spektakl, na którym byłam w tym sezonie. Nie odpuszczam. Nie mogę.

Wcześniej:
1. „Państewko na linie” – bombowy spektakl wg tekstów Wojciecha Młynarskiego. Dużo śpiewu, świetna obsada, aktualność tematyki. Rewelacja
2. „Bez seksu proszę” gdzie gościnnie wystąpił pan kuleczka – Roman Kłosowski 😉 Wesoła opowiastka o małżeństwie, które kupując przypadkowo „seksowne” zdjęcia, daje się wciągnąć w handel towarów porno – książki, kasety, aż po płatne panienki. Tak sobie.

Byłam też z siostrą na koncercie Justyny Steczkowskiej. Mimo, że artystka występowała dosyć krótko, zrobiła na mnie silne wrażenie. Drobna, w czarnej sukieneczce, sympatyczna, ciepła, profesjonalna, seksowna. A publika? Koszmar. Większość siedziała, a ci co stali prawie się nie ruszali! Żebym tak miała wtedy obok siebie partnera! Gibałam się, falowałam sobie, klaskałam. Przecież tak powinno być na koncercie! I jeszcze jedno – nie było nawet jednego bisu. Po skończonym koncercie ludzie momentalnie zaczęli się rozchodzić. Granda.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 Responses to „Stolik na pięć osób” (12.11.2007)

  1. trifle pisze:

    Przyznam, że nie przepadam za Steczkowską. Uważam, że świetnie wygląda, ale jej twórczość nie przypadła mi do gustu. Natomiast wiem, że gdybym mogła ją bezpośrednio oglądać, słuchać uległabym atomosferze. Niestety generalnie Polacy są sztywnymn narodem, przynajmniej jako odbiorcy, jako widownia.

  2. ikea pisze:

    musiał być ciekawy ten spektakl

  3. be pisze:

    Nie lubie steczkowskiej ,wiec pewnie etz bym nie bisowala:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *