.


Komórka Maćka przepadła. Po powrocie z pracy rozpoczął poszukiwania. Odtworzyliśmy poranną krzątaninę – wynosił śmieci, potem zrobił zakupy w piekarni i…prawdopodobnie odłożył komórkę do wiklinowego koszyczka – jak zawsze. Próbowaliśmy ją zlokalizować dzwoniąc. Nic z tego. Nie było słychać aby leżała gdzieś w domu. Zrezygnowany Maciek zadzwonił i poprosił o zablokowanie. Mimo tego nadal szukaliśmy, niedowierzając że zginęła (cień podejrzenia padł nawet na panią opiekunkę). Maciek wpadł na pomysł abym wysłała ze swojej komórki esemesa, bo dźwięk nadchodzącej wiadomości jest prawdopodobnie inny. Być może mocniejszy.

Wysłałam: „Złodzieju!”.  O!! Coś jakby…

Po drugim esemesie o treści: „Pipka” Maciek ponownie usłyszał jakiś dźwięk.

Po kolejnym: „A” (krótki, bo emocje wzrosły i nie było czasu na fantazję) komórka się znalazła!

Leżała sobie w …szafie, w mojej torebce.

Oj, pomyliłam się po prostu. Jego aparat jest taki podobny do mojego. 😉

 

No i trzeba było odwołać blokadę

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *