.

 

Poczekalnia (18.02.2008)

 

Na ulotce było napisane „To bardzo śmieszna komedia..”

Przesada.

Ja się wynudziłam, a chwilami nawet traciłam kontakt z wydarzeniami na scenie. A trzeźwa byłam i teatralnie wyposzczona.

 

Sztuka opowiadała o dwóch podrzędnych, niespełnionych aktorach, którzy przypadkowo spotykają się na castingu do jakiegoś filmu. Łączy ich żona. Waldemar (Siudym) jest mężem byłej Anzelma (Kopiczyński). W trakcie oczekiwania na swój czas castngowy, opowiadają sobie o życiu i rolach, scenach, które…mogliby zagrać. Oczywiście ich interpretacje byłyby wyjątkowe i porywające, a aktorzy ostatecznie w opisywanych rolach obsadzeni, nie potrafili wydobyć ze swych postaci głębi, sensu i prawdy. Mężczyźni przechwalają się i nie potrafią zrozumieć dlaczego los tak z nimi igra, nie daje szansy.

No i przychodzi moment zaprezentowania swoich umiejętności. Rola jedna, chętnych dwóch. I wtedy obaj panowie, którzy co chwila zapewniali siebie nawzajem, że dla roli nie dadzą się wydupczyć, nagle zdolni są do wszystkiego. Obniżają gaże, chcą grać za darmo, a nawet zabić..

 

Porywające to nie było.

Ewa 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *