.


Z powodu rekolekcji, piątkowe zajęcia szkolne zostały skrócone. Lekcje miały trwać pół godziny. Oczywiście w czwartkowe popołudnie Adaś zaczął nas urabiać w temacie nie pójścia do szkoły – bo się nie opłaca podobno.

Ale za dużo opuszczał już z powodu chorób, abyśmy mieli wyrazić zgodę, ot tak…

 

Na czwartkową kolację zrobiłam pizzę. Może trochę krócej trzymałam ją w piekarniku i dlatego miałam wątpliwości co do dopieczenia ciasta. Nieopatrznie wspomniałam o tym głośno w trakcie jedzenia, ale chłopaki twierdzili, że wszystko w porządku i zjedli pizzę ze smakiem.

 

W piątek rano, przed wyjściem do szkoły, rozmawiam z Adamem telefonicznie. Ten skarży się na ból brzucha. Każę mu wziąć coś rozkurczowego i czekam na efekt. Mija pół godziny. Podobno bez zmian. I słyszę:

– No przecież wczoraj mówiłaś, że ciasto pizzy jakieś surowe…

 

Taaa….

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. adam pisze:

    a no co ; (

  2. adam pisze:

    a no co ; (

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *