.


W tym śnie Małaszyński podróżował ze mną po Hiszpanii. Dlaczego on i dlaczego akurat Hiszpania? Nie, nie byliśmy sami i do niczego miedzy nami nie doszło. 😉 To była wycieczka zorganizowana, grupowa. Okazał się przemiłym człowiekiem z wywołującym współczucie dzieciństwem, o którym mi opowiadał – wielodzietna rodzina, bieda, praca od najmłodszych lat. Spacerowaliśmy, pstrykaliśmy zdjęcia, czułam jakąś miętę, owszem, ale chyba nie to było we śnie najważniejsze…A potem, po powrocie, poznałam jego żonę – subtelną blondyneczkę w niebieskim, która popijając kawę z wyrafinowanej filiżanki roztaczała wokół uśmiechy, a opowieści męża okraszała wysublimowanymi komentarzami wypowiadanymi cichym, łagodnym głosem. Sama słodycz.


Obudził mnie znowu zapchany nosek Kasi. Coś mówiła przez sen. Na pewno nie po hiszpańsku.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *