.


Adam wraca z dworu wyczerpany, spocony. Najpierw rzuca się na coś do picia a potem odpoczywa i stęka (oczywiście staram się zagnać go również do łazienki, bo śmierdzi jak zziajany pies).

Akurat dziś narzekał na pięty.

         Oj, ale mnie bolą pięty

         Przejdzie ci

         Jak mam czekać jeszcze rok aż mi przejdzie to się wykończę

         Ale przecież sprawdziliśmy to, będzie dobrze (ortopeda, prześwietlenie, diagnoza – jakaś przypadłość związana z naciąganiem ścięgien, minie samo)

         Ale boli!

         Adam!

         Oj, po prostu lubię sobie czasem ponarzekać

 

Fakt, lubi.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *