.


Wracałam od dentysty późnym wieczorem, kontrolka w samochodzie sygnalizowała niedobór w baku. Musiałam zatankować, bo rano nie miałabym na to czasu.

A dawno sama nie korzystałam z dystrybutora ;))

 

Podjechałam na stanowisko, a tam licznik nie wyzerowany. Stanęłam sobie i czekałam aż to się zmieni. Rozglądałam się nawet za odpowiednim guziczkiem (ale przyrzekam, tylko przez chwilę!). Do stanowiska obok podszedł mężczyzna. Z pewną dozą nieśmiałości zapytałam go co z tym licznikiem. Spojrzał niepewnie i zapytał – a wyciągała pani pistolet? Bo wtedy powinno się wyzerować? Och ! Rzeczywiście ! Wyzerowało się ! Szczęśliwa odkręciłam kurek i szykowałam się do wlewania paliwa, gdy pan (który już wycofał się do swego samochodu) zawrócił nagle, wychylił obok mojego dystrybutora i zapytał pełen niepokoju – A paliwo dobre pani wybrała? Bo wie pani (dodał dla złagodzenia) moja znajoma się kiedyś pomyliła i samochód był potem do niczego. Szybko spojrzałam na dystrybutor i poplątane węże. To było jak labirynt – czy aby mój wąż ma swój start w odpowiednim miejscu? Wystarczy spojrzeć na pistolet i naklejkę – uświadomił mnie pan widząc moją konsternację.

Zgadza się!
Hura!

Trafiłam!

Yes yes yes !!!


No i pan odszedł. Aż boję się pomyśleć jak mógł mnie ocenić. 

 

To wszystko przez znieczulenie. Pewnie dostałam końską dawkę. Na pewno.

Na pewno.


Ewa 
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *