.


Kasia miała kiedyś fazę na orzechowca. Coś sobie ubzdurała, że to jakieś groźne drzewo, potwór wręcz, który ją zje, porwie i Bóg wie co jeszcze. Na fali tej paranoi Adam napisał ambitną książeczkę.

Historia krótka jest, więc tekst zamieszczam w całości:

 

Pewnego słonecznego ranka Orzechowiec wyszedł na spacerek. Gdy tak sobie przed siebie podążał spotkał malutką Kasię. Ponieważ był bardzo głodny postanowił ją zjeść. Przestraszona Ksia poczęła uciekać! Lecz Orzechowiec był większy i szybszy. Złapał biedną Kasię. Dziewczynką płakała, krzyczała, i nagle…nadleciał Pudzian Adaś!. Drzewo zostawiło Kasię i uciekło, a mały Ryczek żył długo i szczęśliwie.

 

Chciałabym zwrócić uwagę na słowa: podążał, poczęła, Pudzian i ryczek.

 

Być może po tej lekturze zdziwi niektórych fakt, że całkiem niedawno, w ramach pracy domowej, Adam wysmarował świetne opowiadanie (z dialogami itd.), za które otrzymał szóstkę i uznanie w oczach pani. Polonistka zachęcała go do pisania i uczestnictwa w konkursach literackich.

 

Ja to wiem, Maciek wie – nasz leniwy pierworodny marnuje potencjał. I nie chodzi tylko o pisanie.

Ech…

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. pepegi pisze:

    wy to chyba naprawdę fajni jesteście.

  2. adewma pisze:

    mógłbyś powtórzyć?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *