.


Pojechałam na wycieczkę do Budapesztu. Nie było mnie kilka dni. Maciek poradził sobie świetnie – jak zwykle. Integrował się z dziećmi totalnie – zajęcia taneczne Kasi, cyrk, karuzela, plus oczywiście obowiązki domowe (przy nieznacznej aczkolwiek istotnej pomocy teściowej). Po powrocie Maciek zapewniał, że Kasia nawet o mnie nie zapytała – co specjalnie mnie nie zdziwiło.

 

Dopiero po dwóch dniach sumienie go ruszyło i oznajmił:

– Muszę ci się przyznać, Kasia każdego dnia pytała o ciebie i do spania życzyła sobie poduszeczkę z twoim zdjęciem (kupiłam taką kiedyś Maćkowi). Ale najbardziej to mi się dziwnie zrobiło jak któregoś razu, gdy nie wiedziała, że na nią patrzę, przytulała tę poduszkę, całowała zdjęcie i mówiła – moja mamunia najkochańsza.

 

Rzeczywiście,  od tamtej pory Kasia żąda tej poduszki do spania co wieczór.

 

A raz stwierdziła że poduszka śmierdzi i mam ją wyperfumować. Co oczywiście zrobiłam.

To chyba sygnał że trzeba w końcu wyprać poszewkę.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *