.

To, jak wyglądam w domu, na spacerze rodzinnym szalenie różni się od mojego wizerunku pracowego. W pracy zawsze makijaż, rozpuszczone włosy, coś bliżej ciała, często obcas. W domu byle jakie spodnie, t-shirt, włosy w kitkę. Na spacer wyłącznie wygodnie – tak żebym mogła usiąść na trawie, wykopać butem dołek, wskoczyć Maćkowi na plecy i wziąć Kasię na ręce nie zwracając uwagi na to, że brudzi mi spodnie i wyciera mokry nos w moją bluzę. Na rodzinne spędy – niekoniecznie elegancko.


Różnica musi być porażająca.

  1. Moją pracową prezencją był chyba bardzo zaskoczony tata. Przyjechał kiedyś do mnie w godzinach pracy załatwić pewną sprawę, a potem komentował mój wygląd mamie. Że tak ładnie wyglądałam 😉
  2. Mama widząc mnie tuż po pracy zarzuciła, że na jej imieniny tez mogłabym się kiedyś tak ładnie ubrać 😉
  3. Kolega z bloku nie poznał mnie co najmniej dwukrotnie. Z tych momentów, które zauważyłam o poranku (gdy świeżo umalowana, pachnąca, wyprasowana dreptałam do samochodu):

      – stał przy kiosku, patrzył na mnie i dopiero na moje „cześć” otrząsnął się i odpowiedział,

– mijał mnie przy klatce i jak wyżej

 

Hehe

To nawet fajne jest.

 

Tyle, że gdyby koledzy z pracy, znający mnie wyłącznie z tej lepszej strony, mieli sposobność zobaczyć Ewę w stroju domowym, to skończyłyby się ciuciuruciu, miłe słówka, tirlitirli i babci sranie. Ten widok może znieść (bez uszczerbku na uczuciach?) wyłącznie super hiper odporny, mega wytrwały, nieulękły – Maciek!!!  ;)))


Ewa 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. soleil pisze:

    Przypomina mi się odcinek Kaczora Donalda, w którym to budzi się on pierwszego poranka po nocy poślubnej i widzi swoją wybrankę w papilotach z papierosem w ustach ;))

  2. adewma pisze:

    poza papierosem wszystko się zgadza

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *