.


Czasem mam wrażenie, że moja rodzina, Maćka rodzina, gdzieś wokół, a my jak wyspa.

Kontakt możliwy, aczkolwiek utrudniony.

Żyjemy sobie sami, dla siebie. Problemy innych docierają jak echo, zniekształcone, a nasze sprawy rzadko wyciekają poza ten mały świat.

Izolacja niekiedy dolega, zaboli, jej świadomość wywoła poczucie winy, niesmak, smutek, ale to stan chwilowy.  Nie umiemy inaczej. A może nie chcemy.

 

Najgorzej mi gdy mam wrażenie wyspy na wyspie. Uciekam wtedy w siebie, patrzę w niebo i czekam. Byłoby łatwiej gdybym poszukała wsparcia, ale właśnie w takich momentach najbardziej się blokuję i jestem przekonana, że nikomu nie mogę zaufać. Że nikt mnie nie zrozumie.

Ewa
Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na .

  1. pepegi pisze:

    można to przyjąć za normę i żyć z tym. i się nie rozczarowywać. polecam.

  2. Tak pisze:

    u mnie to samo.
    niby cos chcemy z tym zrobic ale jakos..:) potem z przyjemnoscia wracamy „do siebie” i cieszymy sie ze ten kontakt wyglada tak a nie inaczej.
    fajnie, zo mozna z tym zyc:)

  3. Ania pisze:

    Do odpowiadających: Pewnie, można z tym żyć…pytanie tylko, czy jest nam z tym dobrze, czy po prostu dobrze się oszukujemy…odpowiedź jest chyba na 99% oczywista. Przynajmniej dla mnie. Wystarczy zajrzeć wgłąb siebie, a nie przyjmować czegoś za „normę”. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *