.


Szaro, buro, nie, nie idę do pracy. Zagrzebię się po
ciepłą kołdrą, zalegnę, zniknę.

Tapeta na twarz, zielony sweter, koniec  z ocieplanymi kozakami.

Skrob, skrob skrobaczką, muzyka głośniej, prawy
kierunkowskaz.

Słońce w twarz.  

Jak kopniak prawie.

Nieoczekiwany atak optymizmu. Krótkotrwały,
aczkolwiek wyraźny. Że się uda, że kochają, potrzebują, że warto, że mam rację,
że umiem, że w dobrą stronę, że brak przeszkód, że jest dobrze..

 

Dzięki Ci, dzięki, za to słońce z rana.

Ewa

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na .

  1. pepegi pisze:

    o, to znam! i potem sam nie wiem czy jest dobrze czy jest źle w gruncie rzeczy – kiedy byle pierdoła wznosi człowieka z nizin na wyżyny lub zrzuca przeciwnie.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *