.


Pobyty w Poznaniu umilam
sobie na swój własny, w moim pojęciu relaksacyjno – pobudzający sposób. Teatry
generalnie. Ale zaliczyłam też muzeum Narodowe, kościół, kino*. Co dziwne, nie
widziałam jeszcze trykających się na ratuszu koziołków.

Grupa studyjna nie garnie się
do spotkań integracyjnych, a szkoda mi marnować wolne godziny na łażenie po
sklepach. Nie cierpię tego.

 

Niedawno byłam na „Księżniczce
Czardasza”. I dobrze się bawiłam na tej prostej, miłosnej historii z kilkoma
zwrotami akcji. W sztuce hrabia Edwin zakochuje się w artystce variete Sylwii.
Przy świadkach zaręcza się z nią i obiecuje małżeństwo. Na taki mezalians nie
chcą pozwolić rodzice hrabiego, a i Sylwia, dowiadując się o zobowiązaniach
hrabiego wobec bogatej kuzynki, uniesiona honorem, zrywa zaręczyny. Ale co by
nie robili, jak bardzo na siebie gniewali, kochają się przecież. Miłość zwycięża.
Ach, buuu, mój Boże. Dużo śpiewu – wiadomo, tańca, kolorów. Ot operetka.
Najbardziej podobał mi się hrabia Bonifacy. Grał go jakiś dosyć młody, niewysoki
artysta o przyjemnym w odbiorze głosie. Miał w gestach taką (być może wyeksponowaną
tylko na potrzeby roli) frywolność, w ruchach lekkość i humor. I wielką
naturalność sceniczną.

Siedziałam sobie z boku,
zadowolona, że w ogóle zdobyłam miejsce, a tu nagle (w trakcie pierwszej
przerwy), starsza pani poprosiła mnie o to, abym się przesiadła. Oddała mi
swoje, znacznie lepsze, usytuowane na środku widowni, miejsce. Bo duszno jej tam
było.

A mnie było w sam raz 😉

 

W sobotę czeka na mnie „Skrzypek
na dachu” z ekipą.

Maciek twierdzi, że z tą moją
rudością, piegami itd. to spokojnie mogę uchodzić za Żydówkę. Że mnie wciągną
na scenę i bez charakteryzacji zagram zonę Tewjego.

A czemu nie córkę !!??!!

 

* „Kochaj i tańcz”. Zbyt
wielką fanką programu YCD jestem, abym odmówiła sobie obejrzenia tego filmu. Wiem,
wiem, mogłam wybrać coś ambitniejszego. Mogłam. Ale nie chciałam. Bosko. Wzruszyłam
się, pośmiałam, rozmarzyłam, uwierzyłam. Ech. .

Ewa

 

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na .

  1. pepegi pisze:

    ciesz się, że nie tę marę, co mu się przyśniła, temu Tewjemu 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *