.

 

Nastał czas tatusia. Spacerując, dokazując, popisując się,
Kasia czeka na reakcję Maćka.

 

Chce na trzepak. Pomagam jej wejść. Ustawia się wysoko i
woła:

„Tatusiuuuu 
zobaaaacz!”

Tańczy, podskakuje, udając, że to figury gimnastyczne,
przekręca się i woła:

„Tatusiuuuu 
zobaaaacz!”

Skacze z murka. Raz, drugi, trzeci. Przy ostatnim woła
(inaczej się nie liczy):

„Tatusiuuuu 
zobaaaacz!”

itd.

 

A gdy zrobię coś nie po jej myśli, skarży na mnie Maćkowi. Często
ostrzega mnie z nadąsaną miną:

„Zobaczysz, powiem to tatusiowi”

 

Wczoraj spadła z bujaczki. Moje niedopatrzenie, bo zdarzyło
mi się spojrzeć w bok, gdy ją bujałam. A ona puściła jedną rękę mimo mojej
wcześniejszej przestrogi. Nic się nie stało, a do łez doprowadziła ją jedynie decyzja
o wycofaniu się z placu zabaw. Potem całą drogę do domu wmawiała mi, że ten
wypadek to tylko moja wina. Jej wcale. Nie zgadzałam się, więc spektakularnie
zalewała się łzami i wycierała nos w moją bluzkę.

A w domu, już w drzwiach, oznajmiła Maćkowi:

„Spadłam, i to wszystko przez Ewę!”

Ewa

Ten wpis został opublikowany w kategorii Bez kategorii. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *