.

 

Bawimy się któregoś dnia w bohaterów i moce – tak bym to
nazwała. Zabawa polega na tym, że wyciągamy z pojemnika zabawki (zwierzaki, klocki,
piłeczki, kostki, szmatki, pionki, kamyki, kasztany i jakieś różne odpady czy
części zabawek) i nadajemy im znaczenie, moc, siłę, czar. Na zmianę. Wyciągam
kawałek szmatki i mówię, że to dywan latający, ona wyciąga konika i zapewnia,
że on kopie kopytkami i „obrania” moją armię przed wrogami. Wyciągam ulotkę od
jajka z niespodzianką i twierdzę, że to księga czarów, ona pokazuje mi
dinozaura,, który po dotknięciu powoduje odpadnięcie palca. Wyciągam bucik
lalki, za pomocą którego mogę zamienić się w księżniczkę, ona pokazuje mi
rybkę, która spełnia życzenia. Zaczarowane lustro, owca morderca, siedmiomilowe
buty, latający ludzik, ogórek mocy, waleczny rycerz na latającym koniu –
pogromca… Itd.

Kolejki przynależnych nam przedmiotów wydłużają się.

Wchodzi Maciek i pyta w co się bawimy.

Kasia ma przez chwilę ochotę tłumaczyć niewtajemniczonemu,
nabiera nawet powietrza, ale rezygnuje i kończy temat słowami:

– Nie, to długa historia

 

Od dwóch tygodni kitki, warkocze!

Przekonała ją pani Helena.

Póki co mamy dwie pary gumek.

Spokojnie, spokojnie, tylko spokojnie.

Ewa

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na .

  1. ikea pisze:

    to jest niesamowite jak dzieciaki odpowiadają

  2. adewma pisze:

    dzieci tak w ogóle są niesamowite 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *