.

 

Krystyna Janda (i tu nastąpiła dłuższa przerwa w pisaniu, bo
weszłam na stronę pani Krystyny i nadrobiłam jakiś miesiąc zaległości w
czytaniu) poprosiła mnie, abym wzięła udział w spektaklu, który realizuje. Byłam
w siódmym niebie. A gdy jeszcze dowiedziałam się, że razem ze mną wystąpi tam
Paweł Małaszyński…Ach. Obawiałam się, że nie podołam, nie spamiętam tekstu, ale
oczywiście nie odmówiłam. Pani Krystyna rozdała nam teczki i nakazała nauczyć
się swoich ról przez tydzień. Potem miały nastąpić próby. Z niepokojem otwierałam
przekazane mi materiały. I strasznie się zdziwiłam, bo mój tekst to było same „miau”
na różne sposoby. Miałam zagrać kota.

A później wiłam się wokół Małaszyńskiego, przeciągałam na teatralnej
scenie w kocim kostiumie wymachując jakimś ogonem. I miauczałam bezbłędnie.


Tak było we śnie. A w życiu…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 odpowiedź na .

  1. donpepego pisze:

    hm gdyby w spektaklu była rola drewnianego klocka, mogłabyś spotkać na scenie młodego damięckiego… drewno jak prosto z tartaka, zero obróbki 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *