.


Pierwszy fitness
po wakacjach. Pot cieknący po plechach, 
krótki oddech, mokre majtki. Zmęczenie, za którym się stęskniłam i
którego mój organizm najwidoczniej potrzebował, bo szłam jak burza. Bez taryfy
ulgowej. Po wszystkim, w drodze do domu, satysfakcja i postanowienie zabrania
się za siebie na serio. Wreszcie kąpiel.

Potem kanapka

Druga

Jeszcze dwie
z kiełbasą myśliwską i musztardą.

Kawałek żółtego
sera.

I… no…tego
tam…cukierek


Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *