.


Otwieram szeroko okno w kuchni i pozwalam słońcu rzucić refleksy
na meble. Delikatny wietrzyk tańczy w firance. Chłopaki śpią,
Kasia ranny ptaszek wymusza ugotowanie mleka. Zaspokajam ją, a
potem, spijając resztkę białego płynu, biorę się za ciasto, a
raczej szybki placek z jabłkami. W oddali słychać kościelne
dzwony, ja skraplam owoce cytryną, posypuję cukrem trzcinowym
ciasto francuskie, nastawiam piekarnik, podgrzewam w garnuszku
brązową mieszankę. Zapach cynamonu roznosi się po mieszkaniu. Nie
włączam radia żeby nie zgłuszyć świergotu ptaków za oknem.
Wyglądam na chwilę i oddycham głęboko. Przyglądam sąsiadowi,
który ładuje do samochodu zwiędnięte sadzonki i dogląda mizerne
drzewko pod murem. Wielu tak jak ja, mimo wczesnej pory, otwartymi
oknami i balkonami zaprasza wiosnę do domu.


Zapach pseudoszarlotki coraz intensywniejszy.



Taki poranek.


Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *