.

 

Nie chciała chodzić na zajęcia taneczne, na które z przyjemnością
uczęszczała. Że zmęczona, że brzuch boli, że następnym razem.
Trochę czasu minęło zanim dowiedziałam się, że dokuczała jej
tam pewna, starsza dziewczynka. Zwracała uwagę na pomyłki Kasi,
wytykała błędy, rzucała nieprzyjemne komentarze. Musiałam
interweniować.


Zaprowadziłam Kasię na kolejne zajęcia i poprosiłam tę koleżankę
na bok. Akurat nie było nikogo z jej opiekunów. Spokojnie
wytłumaczyłam, że nie postępuje się tak jak ona, że Kasi jest
przykro, że się denerwuje. Na koniec wywodów, przy których tamta
stała jak trusia, dodałam konspiracyjnie: Zawieramy układ – ty
się zmienisz, a w zamian za to ja, nie porozmawiam o tym z twoimi
rodzicami. Szybko kiwała głową na znak zgody. Obawiałam się
spotkania z rodzicami po tym incydencie, bo mogłam zostać posadzona
o zastraszanie dziecka. Jednak, jak do tej pory, nikt nie robił mi
wyrzutów, czyli mała dochowała tajemnicy.



Początkowo – co wiem z relacji Kasi – dziewczynka nie odzywała
się do niej wcale. Obserwowała tylko spod byka i omijała łukiem.
Po jakimś czasie odzyskała mowę. Teraz są podobno dobrymi
koleżankami.  


Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *