.


Nie
zdążyłam / nie chciało mi się powiesić prania. Włożyłam
mokre ubrania do miski i postawiłam przy drzwiach pokoju Adama. Z
nadzieją, że wychodząc zauważy, potknie się wręcz.

Dla
pewności, po godzinie od wyjazdu z domu, zadzwoniłam z prośbą o
rozwieszenie ubrań.

Zrozumiał
polecenie.

A
przynajmniej tak mi się wydawało.

Gdy
wróciliśmy po kilku godzinach, w pośpiechu wrzucał pranie na
pręty suszarki.


Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *