.

Wchodzę do poczekalni dentystycznej i natykam się na mężczyznę. Siedzi zgęziały jakiś, podpierając brodę dłonią. Sonduję, o której wchodzi, upewniam się, że jestem po nim, a potem patrząc na jego zbolałą twarz pytam (a raczej stwierdzam):  Tak bardzo pana boli? On patrzy na mnie zdziwiony i stanowczo zaprzecza. No dobra. Kiedy przychodzi jego kolej, wchodzi do gabinetu, a gdy zamyka za sobą drzwi słyszę słowa pani doktor: Aż tak boli? W jego kolejnym zaprzeczeniu wyczuwam jeszcze większe zdumienie.

Zastanawialam się jaki to kłopot?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *