.

Któregoś  dnia teść oznajmił, że w „naszym” śmietniku nocuje jakiś facet. Podobno to pijak, którego rodzice wyrzucili z domu. Ma klucz, zamyka się, rozłożył sobie materace, zrobił legowisko.  Następnego dnia rano, po 6-tej,  wynosiłam śmieci.  Było ciemno. Otworzyłam kłódkę, podeszłam do kosza. A tu nagle, zza pojemnika wyłoniła się twarz! Zarośnięta, w czapce uszatce! Jakie to szczęście, że byłam uprzedzona o możliwości spotkania śmietnikowego lokatora. W innym przypadku mogłabym się nieźle przestraszyć.

A potem , tenże pan, poproszony o pomoc, wyciągnął mi klucz z kłódki. Bo nie mogłam sobie poradzić.

 I wcale nie śmierdział alkoholem.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na .

  1. ~ivonek pisze:

    zycie bywa okrutne.

    szkoda mi wszystkich tych zuli, bezdomnych osob i tych, ktorym zwyczajnie nie wyszlo. gdybym tak kiedys wygrala w totka, zalozylabym jakis dom pomocy dla takich wlasnie ludzi.

  2. ~ivonek pisze:

    nooo nieee do konca 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *