.

Czasem byle pierdoła potrafi wyprowadzić mnie z równowagi. I nie chodzi o to, że wybucham. Nie to. Po prostu czuję w środku totalną złość. Wpadam w takiego wewnętrznego doła, że wszystko wydaje mi się bez sensu, nie lubię świata, swojego życia, ludzi itd. Ogarnia mnie przeświadczenie, że nie pasuję, że zawodzę, że beze mnie byłoby im lepiej. Potem gdy ten stan mija, trudno mi pojąć  taką reakcję, i jednocześnie rozumiem jak cienka i łatwa do przekroczenia może być granica, za którą nie ma już nic.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *