.

Trudno mi od jakiegoś czasu pozbyć się wrażenia, że jestem nieciekawa, nieatrakcyjna, nijaka. No brzydka po prostu. Nie ma to raczej związku z ostatnimi urodzinami. Szybciej z obecną przestrzenią uczuciowo – emocjonalną, w jakiej tkwię, w oderwaniu od upływu czasu. I tak jakby to co myślę, mówię, nie było warte wyartykułowania.  Gdy mi dobrze, zarażam pozytywną energią ludzi wokół, działam, wciągając w swoją aktywność innych. Doradzam, tłumaczę, staram się bagatelizować  problemy. Gdy mi źle, nie mam nikogo bliskiego, kto umiałby pomóc, uwolniłby od ciężaru. Nie lubię czuć się zbędna, banalna, spowszedniała sobie i otoczeniu. Ale tak jest niestety. I wiem, że nie mam wyjścia jak się z tym uporać.  Znaleźć siłę w wiośnie, słońcu, książce, piosence.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na .

  1. ~ivonek pisze:

    szkoda, ze nie mozesz wpasc do mnie na kawe od czasu do czasu…

    a jesli o brzydocie mowa, to chyba zartujesz?? widzialam Cie i do brzydoty, to Tobie, moja droga, bardzo daleko!

    wiosna juz prawie dotarla na miejsce. damy rade. wytrzymaj.

    :*

  2. ~be be pisze:

    Jeszcze troche cierpliwosci! wiosna tuż tuż…
    🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *