.

Przyszła do nas dziewczyna z pandą. Tzn. z wizerunkiem pandy na kamizelce. Jako studentka ochrony środowiska z Krakowa miała za zadanie przekonać ileś tam osób do wypełnienia polecenia zapłaty na remont i utrzymanie fokarium na Helu. Więc wedrowała od mieszkania do mieszkania. Dosyć szybko odmówiliśmy wypełnienia deklaracji, ale ponieważ fajnie się z nią rozmawiało, Maciek zaproponował coś do picia. Alkoholu nie mogła 😉 ale kawę jak najbardziej. Zrobiłam więc trzy kawy, wyciągnęłam ciastka, usiedliśmy przy stole i gadaliśmy. O studiach, polityce, rodzinie, homoseksualistach, Piłsudskim, muzyce, Krakowie, ludziach, nauce…. W międzyczasie Adam pojechał na korepetycje, a po powrocie ze zdziwieniem odnotował nieustającą obecność gościa. No posiedziała sobie z nami……

Fajna dziewczyna. Z dobrą, pozytywną energią. I fajnie się z nią rozmawiało. Zupełnie inaczej niż z naszymi rówieśnikami, którzy tak jak my, obarczeni obowiązkami, pracą, czasem dolegliwościami fizycznymi, zwykłą codziennością, skupieni na dzieciach, opłatach, nie pamiętają już o niefrasobliwości, braku odpowiedzialności, wyssanych z palca planach na przyszłość.  Dobrze było zaczerpnąć z jej beztroski. Z jej młodości w czystym, nieskrepowanym zasadami wydaniu.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *