.

Cyrk był pełen ludzi. Szczególnie dzieci. W którymś momencie poproszono wręcz o ściśnięcie się już siedzących, aby nowo przybyli też znaleźli miejsce dla siebie. Siedzieliśmy na wprost areny, wiec mieliśmy dobry widok na wszystko co się działo na scenie. Muszę przyznać, że cyrkowiec to wszechstronny zawód. Np. pan z obsługi, okazał się jednocześnie prowadzącym show i magiem, a niepozorna pani kręcąca watę cukrową  przed występem, brała  potem udział w sztuczkach czarodziejskich i całkiem seksownie prezentowała  w obcisłym, świecącym stroju. Dużo było fajnych numerów i sporo zwierząt. Słonie, koza, konie, wielbłądy, kucyk, foki. Właśnie, zwierzęta, temat problematyczny i wywołujący we mnie mieszane uczucia. Bo dzieci były zadowolone, zwierzęta wydawały się zadbane, ale ja, chcąc nie chcąc widziałam pustkę w ich oczach…

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 Responses to .

  1. ~ivonek pisze:

    kiedys poszlismy do cyrku. nigdy wiecej. nie zapomne nigdy tych biednych zwiarzat, smutnych,nieobecnych…

    nienawidze cyrku. malo jest rzeczy, o ktorych tak mowie, ale cyrku nienawidze, jak bardzo by on nie byl wspanialy…

  2. ~ivonek pisze:

    Julia byla raz., mala byla. poszla z moja mama. nie pamieta tego. a ja, osobiscie, nie planuje ich zabierac. sa inne miejsca, gdzie moga podziwiac zwierzeta.

    ale mysle, ze lubily by. nie patrza na to jeszcze w taki „dorosly” sposob.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *