.

Poranek, śnieżek prószy, głowa pod kapturem, noga za nogą, bez entuzjazmu posuwam się w stronę samochodu. Zadzieram głowę w niebo i widzę kolory w łysej koronie drzewa. Pęk wpół zwiędniętych, różnokolorowych balonów. Nieoczekiwany widok wśród wszechogarniającej szarości. Niby wesoły, a jednak smutny. A może niby smutny, a jednak wesoły?

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

1 Response to .

  1. ~b pisze:

    Idzie ocieplenie! ABY DO WIOSNY 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *