.

Bo ja sobie wymyśliłam balkon w tym roku. Drewniana ławeczka, taki mini stoliczek, miękkie podusie, pnącza, które momentalnie oplotą sznurki i ochronią nas przed słońcem.…

Z drewnianego zestawu zrezygnowałam na poczet chirurgicznego zabiegu Kasi, podusie nie mają w tej sytuacji racji bytu. Do starych, lekko wypłowiałych krzeseł, dokupiłam więc plastikowy stoliczek i założyłam na nie nowe, najtańsze narzutki.  Na allegro zamówiłam pnącza. Z czterech, które przyjechały trzy ładnie odbiły, a jedno coś nie mogło załapać. Mówiłam do niego. Żeby chociaż część moich planów zrealizowała się jak należy. Ostatnio na czubku tego niemrawego pojawił się listkowy pączek…

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *