.

W niedzielę dzwonek domofonu. Ukochany Kasi informuje mnie, że ma dla niej niespodziankę. Wpuszczam amanta, a ten wparowuje do domu z bukietem bzu.  Mało delikatny Maciek głośno wyraża swoje niezadowolenie spowodowane intensywnością zapachu, który dla nas – alergików, mógłby być zabójczy. Zagłuszam nietaktownego rozmawiając z chłopcem i dziękując mu.

– Bardzo ci dziękujemy – rozpływam się w uśmiechu

– My?? – oburza się Kasia gwałtownie – przecież to mój mąż!

 

Gdy adorator wychodzi układam kwiaty w wazonie i stawiam je na parapecie balkonu. Odsuwam firankę, żeby były widoczne przez szybę.

– Będę patrzeć na nie godzinami… – rozmarza się Kasia

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *