.

Bilety kupiłam trochę bez przekonania, ale przecież chodzimy na te Finały raz do roku, od wielu lat, wiec i tym razem nie mogło nas zabraknąć. Gościem specjalnym był tym razem Artur Andrus i to właśnie ze względu na jego osobę, brakowało mi powera. Nie żebym go nie lubiła, nie szanowała, ale konkurs poetycki jakoś mi z nim nie współbrzmiał. Początkowo wystąpili młodzi finaliści Turnieju wraz z prowadzącym spotkanie Andrzejem Poniedzielskim. W tym roku wszystkie wyróżnienia i nagrody główne zgarnęły dziewczyny.  Fajne głosy, ciekawe kompozycje. Zawsze wiele dobrego czerpię z tych koncertów. Przepełniam się entuzjazmem, wrażliwością, aurą tych młodych, pełnych żaru ludzi. Przez chwilę jestem bardziej uduchowiona, ciekawsza, może lepsza. Po rozpoetyzowanych , wzniosłych dziewczynach na scenę wszedł wspomniany gość. I całkiem zgrabnie, płynnie, tak jakby położony na drugiej szali tego koncertu, przeniósł widzów w świat żartu, gry słów, śmiechu. Sceneria widowiska też była świetna. Plener, park, w tle rzeczka. Światła reflektorów zmieniły szatę drzew.  Zamiast intensywnej zieleni mieliśmy wokół sceny jesienne złoto, czerwień i pomarańcz.

To był dobrze spędzony czas.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *