.

Wsiadam po pracy do samochodu. Dziwnie jakoś. Tępo rusza. Kolega zatrzymuje mnie i uświadamia, że kapeć.  I co? Czterech pomagało. Bo ja taka zagubiona, mala i niezorientowana gdzie lewarek, koło.  Wytoczyli to koło, ktoś dał lewarek, inny podłożył coś pod tylne koła, kolejny miał porządny klucz na moje zapieczone śruby. Upaprali się, spocili, bo upał okropny był, a my na parkingowej patelni, wymienili.

Po powrocie do domu opowiedziałam Maćkowi o całym zajściu, zarzucając – A my to nawet lewarka nie mamy!

Ojojoj.

Lekutko się zbulwersował.

Bo lewarek owszem jest, w bocznej skrytce. Podobno typowej dla opla.

Na drugi dzień rano znalazłam w przedpokoju kartkę – ściągę.

Na kartce:

Z jednej strony napisał:

A podnośnik zwany również jako „lewarek” jest w schowku do tego przeznaczonym, verte

Z drugiej strony umieścił:

Odręczny rysunek bagażnika ze strzałką wskazującą umiejscowienie schowka

 

Uświadomiłam kolegów jak nakazał ratując tym samym jego męski honor.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *