.

Do mojego pokoju w pracy zajrzał dawno nie widziany kolega. Jak zajrzał to został na trochę. Niekoniecznie należy do moich ulubieńców, ale ma przyjazny stosunek, pogadać można. Po jakimś czasie zaczęło mnie szczypać lewe oko. Potem poleciały łzy. W końcu deczko się zasmarkałam.

– Gzie żeś się szlajał człowieku? – zapytałam w mało wyszukany sposób – bo ja jestem wrażliwa pod tym względem. Coś tu przywiałeś.

– Cholera, śmierdzę czy co?

– Ja nic nie czuję, sama nie wiem o co chodzi.

– To chyba już pójdę

I poszedł.

 

Koleżanka, która go nie trawi, skwitowała:

– Jesteś uczulona na głupotę

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *