.

Wszyscy płaczą. Wzruszenie wszechogarniające. Jakbyśmy go na kilka lat co najmniej żegnali.

To taki płacz nad minionym. Wszyscy rozumiemy, że skończył się pewien etap.  Że już nigdy nie będzie tak jak kiedyś. Że nasze drogi pomalutku się rozchodzą. I na nic się zda tłumaczenie, że to naturalne, że to jego życiowa szansa, przygoda, start, że ptaki kiedyś z gniazd wyfruwają, że taka kolej rzeczy i że będziemy się widywać. To jasne, logiczne, zrozumiałe. Ale na ten moment mało istotne.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na .

  1. ~b pisze:

    No.. napisz coś,jak mu tam?
    mialam łzy jak czytałam ….

  2. ~ala pisze:

    Ewa, jakby co mogę Go czasem na obiad w Gdańsku zaprosić 😉

    ps
    Autostradą dzieli Was chwila drogi – na szczęście nie chciał studiować w NY …

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *