.

Przez chwilę Kasia chodziła na zbiórki zuchowe. Jednak wczesna, poranna, sobotnia godzina spotkań nie sprzyjała mobilizacji. Szczególnie naszej. My lubimy w sobotę zjeść wspólnie niespieszne śniadanie, poleżeć razem w barłogu, a potem zaktywizować się w formie spaceru czy wypadu w okolice naszego miasta. Nie wyszło więc, a i Kasia nie naciska zbytnio.

Któregoś dnia poprosiłam ją aby coś zrobiła bez mojego udziału. Nie była entuzjastycznie nastawiona do pomysłu i rzekła z typowym dla siebie wdziękiem:

– Jeśli nie należę do zuchów tzn. że nie muszę być już samodzielna.

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *