.

Jeśli wybieram się gdzieś z dziećmi to zabieram ze sobą mnóstwo rzeczy. Staram się być przygotowana na każdą ewentualność. Tak, denerwuj mnie to czasem, ale bardziej byłabym zdenerwowana gdyby w razie potrzeby czegoś mi brakowało. Podobnie jest gdy idę z Kasią na lodowisko. Mam herbatę w termosie, rękawiczki na zmianę, skarpetki, chusteczki, coś na przebranie, krem nivea … No właśnie. Ostatnio gdy zeszłyśmy z lodowiska i zdejmowałyśmy łyżwy, obok na ławce jakaś rodzina robiła to samo. W którymś momencie chłopiec przeciął sobie łyżwą palec. Pojęczeli, posapali, ale nawet chusteczki mu nie dali. Nie wytrzymałam i … fanfary proszę … tadam! … wyciągnęłam z kieszeni plaster!

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *