.

Kasia właśnie skończyła 9 lat. Dwa tygodnie przed nią Adam został 20-latkiem. Kasiny szał imprez (3 rozdania) jeszcze trwa, Adamowi zorganizowaliśmy rodzinne przyjęcie w stałym gronie. Widzieliśmy że studencik przyjedzie w piątek, więc zebraliśmy się u nas i czekaliśmy na jego przybycie. Spodziewał się gości, ale nie został poinformowany jak huczne to będzie powitanie. Gdy wszedł do domu z walizką, zastał nas wszystkich w przedpokoju. Były wystrzały z tuby, serpentyny, śpiewy i donośne okrzyki. Spokojnie rozniosło się w bloku, że u nas bibka. Mój mały, duży chłopiec.

A gdy wyjeżdżał tym razem na stancję, nie dałam rady. Już pół godziny przed wyjściem czułam, że popłynę. Na nic zdały się głębokie oddechy, wystawianie głowy przez okno, przełykanie śliny. I jak jeszcze przed wyjściem z domu wręczył mi karty pamiątkowe z urodzin na przechowanie, tak usiadłam na podłodze i totalnie się rozkleiłam. Nie byłam w stanie normalnie się z nim pożegnać. Nie chcę go obarczać moją tęsknotą, umiem sobie to wszystko ułożyć generalnie. Ale jestem tylko matką. Po prostu.

 

Ten wpis został opublikowany w kategorii Kategoria. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na .

  1. ~ivonek pisze:

    czekaj, czekaj….jakim cudem, Ty, majac 18 lat, masz 20letniego syna??!!! 😉

    szczescia zycze solenizantom!!

    i jak zwykle lze uronilam na koniec…nic nie poradze, ze jak czytam, to prawie jakbym to wszystko widziala, przezywam niczym Ty….

    glupie wiem, ale nic nie poradze…

    sciskam, dzielna mamo 🙂

  2. ~b pisze:

    jezu jak Ty za kazdym razem cierpisz..:(

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *